Wpadłem odwiedzić moja żonkę i córeczkę do szpitala, a że tyz obok sa warszawskie "góry" to postanowiłem potrenować moj najsłabszy element mianowicie podjazd. Na poczatek jedna rundka pod Ksiązenca, a następnie 8 x Agrykola. trening niezbyt mocny, ale zwazywszy ze to Niedziela ok 16 30 to pikników były miliardy i trzeba było cały czas uwazać