Fajny trening moją stałą trasą. Dzień wcześniej popływałem dość żywo na basenie i pewnie dlatego na rowerku czyłem się tak świerzo. Mały chłodek i deszczyk tylko dodawały mi energi. Fajne jest to uczucie, że forma rośnie.
"Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje" ....po dupie w moim wypadku. Ale wstałem wcześniej z zamiarem wydłużenia czasu jazdy treningowej z 1h do około 1,5h. Najwyższy czas popracować nad wytrzymałością szybkościową :) Rower odchudzony o tylny błotnik, lampke i koszyk na bidon osiągnął szlachetna wagę 15 kg ;/ Od początku jechało mi się średnio, niby było śniadanko, rozgrzewka a jednak nogi jakoś nie chciały kręcić, a właściwie to czułem jakby energia nie mogła się ze mnie wydobyć. Dopiero po ok 10 km złapałem równiejszy rytm. Dalej było już tylko lepiej, nawet kilka krótkich podjazdów udało się przeforsować. Większość treningu w terenie o ile szerokie drogi lasu wawerskiego można tak nazwać.
Od jakiegoś czasu "dojrzewam" do zakupu spd. Póki co sprawiłem sobie allegrowe noski. Odczucia z jazdy raczej dobre, prędkość nie podskoczyła zbyt mocno, ale poprawa w komforcie jazdy jest widoczna. Trening udany.
Dzisiejszy trening dał mi nieco refleksji. Główna to to, że trzeba będzie zmienić opony na slicki, albo przynajmniej semi slicki. Moje treningi to 2/3 szosa + 1/3 teren. Na oponkach MTB szosa to jednak katorga, zwłaszcza kiedy próbuje jechać na pełnych obrotach. Takie opory toczenia odbierają nieco ochoty do szaleństwa w terenie.